Patronka

Patronka

header.jpg

Słyszeliście kiedyś o Świętej, która malowała paznokcie,

lubiła słodycze i interesowała się modą?

TO WŁAŚNIE JOANNA - piękna, zadbana, atrakcyjna, inteligentna i wykształcona kobieta,

która odkrywała świętość w codzienności i w swoim powołaniu do bycia matką, żoną i lekarzem.

„Świętość Joanny jest bliska każdemu z nas: zmagała się ona z naszymi problemami,

cierpiała jak my, przeżywała nasze trudności życia codziennego, pracy zawodowej, troszczyła się o rodzinę,

przyjmowała gości, z cierpliwością przyjmowała wydarzenia dnia codziennego.”

 

kard. Martini

OŚ.png

„ Uczono mnie zawsze, że tajemnicą szczęścia jest życie chwilą obecną i dziękowanie

Panu za wszystko, co On w swojej dobroci dzień po dniu nam zsyła.

Dlatego w górę serca i żyjmy szczęśliwie.”

 

Joanna w liście do Piotra

5 lipca 1955

Miłośniczka życia

We wrześniu 1961, pod koniec drugiego miesiąca ostatniej ciąży, zdiagnozowano u Joanny włókniaka macicy.

Mimo przeciwwskazań medycznych nawet przez chwilę nie zastanawiała się, jak ma postąpić.

„Półtora miesiąca przed urodzeniem naszego dziecka wydarzyła się rzecz,

która mnie poruszyła. Miałem wyjść do fabryki i już włożyłem płaszcz. Gianna -

wydaje mi się, że ją widzę - była oparta o mebel w przedpokoju. Przybliżyła się do mnie.

Nie powiedziała mi: 'usiądźmy', 'zatrzymaj się na chwilę', 'porozmawiajmy'. Nic.

Podeszła do mnie blisko, jak zwykle czyni się, gdy chce się powiedzieć o sprawach trudnych,

dużej wagi, ale nad którymi dobrze się zastanowiło i do których nie chce się 'powracać'.

'Piotrze - powiedziała do mnie - proszę cię... jeżeli trzeba będzie wybierać między mną i dzieckiem,

wybierz dziecko, nie mnie. Proszę ciebie o to'. Ot tak. Nic więcej. Nie byłem w stanie nic powiedzieć.

Dobrze znałem moją żonę, jej szlachetność, jej ducha ofiary. Wyszedłem z domu bez jednego słowa”

 

Piotr Molla

21 kwietnia 1962 urodziła się Gianna Emanuela. Pomimo starań lekarzy stan Joanny pogarszał się.

Na jej prośbę, mąż zabrał ją do domu, by mogła jeszcze raz zobaczyć swoje ukochane dzieci.

28 kwietnia o godz. 8:00 39-letnia Joanna zmarła w obecności bliskich.

 

Joanna żyła zjednoczona z Chrystusem i odchodziła łącząc się z Nim w cierpieniu.

Jej męczeństwo rozpoczęło się w Wielki Piątek, a zakończyło w wigilię Niedzieli Miłosierdzia.

Męka, śmierć i zmartwychwstanie Pana Jezusa wydarzyło się i w Jej życiu.

header — kopia.jpg

„Dziś zginam kolana przed Nią,

kobietą, narzeczoną, żoną i matką cudowną i silną,

która w swojej miłości do życia i istoty, którą nosiła w łonie,

umiała wznieść się na najwyższe szczyty miłości, jakie ukazał nam Jezus.”

 

Piotr Molla

Joanna i my

Niebawem chciałybyśmy w tym miejscu napisać, dlaczego i my zginamy przed tą Świętą swoje kolana.

Dlaczego właśnie Joannę wybrałyśmy na naszą Orędowniczkę w Niebie.

Im bardziej Ją poznajemy, tym bliższa staje się nam jej historia i doświadczenia, jej radości, a także cierpienie.

Być może nasze historie zachęcą Cię do poznania Joanny Beretty Molli.

I kto wie, czy nie będzie to początek pięknej przyjaźni. 😊

ŚWIADECTWO 1

Na pytanie, kiedy Święci stają mi się bliscy, bez zawahania odpowiem:

gdy w ich historiach odnajduję… fragment swojej.

„Znam” Joannę od lat, ale dopiero, gdy całkiem niedawno zagłębiłam się w jej biografię

i odkryłam pewien mały szczegół – stała mi się bliższa i realniejsza.

 

Joanna zmagała się z poszukiwaniem własnej ścieżki życiowej, swojego powołania.

Chciała służyć ludziom i po ukończonych studiach medycznych wyjechać na misję do Brazylii.

Rozeznawała, modliła się i przygotowywała do wyjazdu przez kilka lat.

Jednak z powodu panujących tam warunków i jej słabego zdrowia, do wyjazdu nie doszło.

 

Próbuję wyobrazić sobie, co Gianna musiała czuć. Wielkie rozczarowanie i niezrozumienie? Żal po niespełnionym marzeniu? Może zadawała sobie pytanie: co dalej?

Kilka lat temu doświadczyłam czegoś podobnego. Głęboko wierzyłam, że Bóg złożył w moim sercu pewne pragnienie, pewne marzenie. Niestety, ani długi czas oczekiwania, ani próby działania nie przynosiły efektów, a we mnie narastał żal i niezrozumienie całej sytuacji. Czy źle rozeznałam? Czy Boży zamysł jest inny? 

Dlaczego Bóg do tego dopuścił? 

 

Joanna odczytała w swojej historii wolę Bożą. Zrozumiała, że Pan Bóg ma inny plan na jej życie.

A mnie jej świadectwo przepełnia nadzieją i wiarą w to, że chociaż Boże prowadzenie często jest

zawiłe i niezrozumiałe, to jednak warto Mu zaufać… 😉

Patrycja

Joanna to współczesna Święta, która oręduje za nami w sprawach, które są w naszym życiu najważniejsze

i najtrudniejsze zarazem: MAŁŻEŃSTWO, RODZINA, POCZĘCIE, STAN BŁOGOSŁAWIONY.

Jeśli w tych najcenniejszych sprawach przeżywasz trudności i potrzebujesz pomocy z Nieba - módl się razem z nami!

 24 sierpnia 2020 roku udałyśmy się do Patronki naszego stowarzyszenia, by zawierzyć Jej nasze działania i każdą z kobiet, jaką spotkamy na swojej drodze. To był niezwykły czas - Msza święta, wspólna modlitwa przed relikwiami św. Joanny Beretty Molli,

a nade wszystko umocnienie w przekonaniu, że mamy potężne wsparcie Tam, na Górze.

  • Czarny Facebook Ikona
  • Czarny YouTube Ikona